Medytacja na Czwartą Niedzielę Wielkanocną
Nie jesteś sam!
Z Ewangelii według św. Jana (J 10, 27-30)
Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy".
Modlitwa wprowadzająca. Panie, Ty dajesz życie swoim owcom. Proszę, obdarzaj swoimi łaskami tych, których postawiłeś na mojej drodze, także tych, z którymi moje relacje nie układają się najlepiej. Jesteś tak samo ich pasterzem jak moim i miłujesz wszystkich – pomóż mi o tym pamiętać.
Prośba. Pomóż mi, Panie zawsze słuchać Twego głosu; pomóż mi go usłyszeć w moim zatłoczonym życiu: w pracy, w szkole, na ulicy – daj mi poznać Twoją wolę.
Punkty do refleksji
Bóg mnie zna. Jezus mówi o swoich owcach „znam je”. Co to znaczy? Czy wie, jak mam na imię? Czy zna mój numer telefonu? A może coś więcej? On zna mnie lepiej niż ja sam siebie. Czasem oszukuję samego siebie i idzie mi to całkiem nieźle, ale Tego, który widzi i wie wszystko, nie nabiorę. Nie jest policjantem, który mnie pilnuje, ale Dobrym Pasterzem, który nade mną czuwa. To, że wie o mnie wszystko i widzi wszystko, co robię, wykorzystuje nie po to, aby mi to wytykać czy krzyczeć na mnie, lecz aby mi pomagać i prowadzić mnie do siebie, abym nie zginął na wieki.
Największy dar. Bóg chce mi dać życie wieczne. Czy próbowałem sobie kiedyś wyobrazić co to w ogóle jest: żyć nie sto lat, nie tysiąc, nie milion, ale wiecznie? Więcej niż jakakolwiek liczba, o jakiej jestem w stanie pomyśleć. I to jakie życie: z Bogiem – szczęście, z jakim niczego nie da się porównać! Mało tego – zależy Mu na tym, abym je osiągnął. Nawet wtedy, gdy Go opuszczam i idę własną drogą, On idzie za Mną, aby przyprowadzić mnie do siebie i dać mi wieczne szczęście.
Potęga wolnej woli. Jeśli trwam przy Bogu, nic nie może mi się stać – nikt nie wyrwie mnie z Jego ręki. Ale mogę odejść sam. To brzmi strasznie – odejść od źródła szczęścia i radości. Któż mógłby wybrać coś takiego, znając Boga i Jego dobroć. Wydaje się to niemożliwe, ale często się zdarza. Wybieram źle – bo jestem słaby, bo czasem wydaje mi się że coś ma większą wartość niż Bóg. Ale nie ma takich rzeczy… On mi na to pozwoli, ale każde moje odejście rani Jego miłość do Mnie, dlatego nie przestaje Mnie wołać i idzie za Mną, gdziekolwiek pójdę.
Rozmowa z Jezusem. Panie Jezu, wiesz, że nie jestem idealną, posłuszną owcą - nie zawsze idę za Twoim głosem. Nie wypuszczaj mnie ze swej ręki, a gdy oddalam się od Ciebie, nie przestawaj mnie wołać.
Postanowienie. Znajdę dziś chwilę czasu, aby w kompletnej ciszy, sam na sam z Bogiem, podziękować Mu za to, że – choć czasem tego nie dostrzegam – prowadzi mnie do siebie.
